Rozwód jak kostki domina

W ubiegłym roku zawarto niemalże 200 tysięcy małżeństw, jednak 1/3 w tym samym czasie uległa rozpadowi. Mocno wierzę w to, że rozwód rodziców jest niekiedy jedynym dobrym wyjściem, jedynym słusznym rozwiązaniem nie tylko dla dwójki dorosłych osób, ale i dla dzieci.One same nie wiedzą tego jednak od początku. Zaczynają rozumieć swoją nową sytuację po pewnym czasie. A co się dzieje w tym „pewnym czasie”?

Wczoraj podczas warsztatów prowadzonych z dziećmi mogłam uświadomić sobie jak jedna trudna sytuacja niesie z sobą cały szereg innych, jeszcze trudniejszych.

Rafał z 5 klasy przeżywa właśnie rozwód rodziców. Wchodzi do klasy i wnosi z sobą dużo złości.Widzi nowego ucznia w swojej klasie, Krzyśka.Ten na swoje nieszczęście jest wiele o niższy niż reszta. I tu się zaczyna. „Karzeł” to tylko jedno z określeń które słyszę. Potem dzieje się więcej. Chłopiec szuka naszej uwagi, łamie zasady, zaczepia kolegów. Jego potrzeba bycia zauważanym przez dorosłych bywa tak skrajna, że coraz bardziej męczy jego rówieśników.

Wróćmy jednak do nowego chłopca. Już widzimy, że nie będzie mieć łatwo. Jego obroną staje się skarżenie. Donosi na każdego, nawet jeśli sprawa nie dotyczy jego osoby. To rodzi złość u innych dzieci z jego klasy. A nasz bohater? W swojej złości ucieka do coraz większych wyzwisk. „Twój stary, twoja stara”. I tak toczy się domino obrażania.

A gdyby ktoś porozmawiał z Rafałem? Pomógł mu przejść przez trudny czas rozwodu jego rodziców. Może on tylko musi się wygadać – tylko nie ma z kim i do kogo? Zrozumieć, że nie jest jego winą ta nowa dla niego sytuacja.

Ja wierzę, że się da. Wierzę bo widziałam dzieci, które z odpowiednią pomocą i wsparciem przechodzą przez rozwód rodziców i potrafią być nawet wsparciem dla innych.

Marta, trener Epsilona